|
pęknięta rama - jak dochodzić swoich praw?
|
|
08.07.2011, 14:15
Post: #1
|
|||
|
|||
|
pęknięta rama - jak dochodzić swoich praw?
Cześć,
Może wybiegnę kilka dni wstecz aby opisać całą sytuację. W dniach 01-03.07 pojechałem na zlot fr.org. Użytkownik MarcinGoluch był wówczas posiadaczem świeżo nabytego sprzętu - Canyona Nerve RC. Jeździł z nami po górach, użytkując sprzęt jak każdy. Pod koniec zlotu zeszło na temat sprzedaży i rzucił mi cenę 1000zł za ramę. Jako, że rower był zapakowany w samochodzie, dopiero w miejscu zamieszkania - Rawiczu, mogłem go obejrzeć i zrobić rundę po osiedlu. Całe 20m bez żadnych ustawień, ot tak "żeby się przejechać". Rozjechaliśmy sie do domów, w poniedziałek rano zaczęła się poważniejsza rozmowa o transakcji. Ustaliliśmy przez telefon, że jestem zdecydowany ją kupić, chwilę później wysłał mi na gadu numer konta do przelewu i na gg dogadaliśmy wysyłkę - odbiór osobisty w Poznaniu we wtorek 05.07. Zrobiłem przelew, byliśmy w kontakcie telefonicznym. We wtorek rano miał już pieniądze na koncie (co sam przyznał), odbiór osobisty opóźnił się z różnych przyczyn z 18 na ostatecznie ok 20.45. Rama była bez amortyzatora, pomogłem mu zdjąć resztę osprzętu, wziąłem ramę do siebie i odjechaliśmy w swoje strony. Przyjechałem do domu o 22.30, było zdecydowanie za późno na składanie roweru. Następnego dnia (06.07) miałem kilka spraw do załatwienia w Poznaniu, musiałem kupić dłuższy pancerz i dopiero w godzinach popołudniowych zabrałem się za składanie roweru. Zrobiłem fotki, wstawiłem na picasę i w temacie rowerowym nic więcej tego dnia nie robiłem. Nadszedł czwartek (07.07), chciałem w końcu przejechać się świeżo złożonym rowerze. Ubrany i przygotowany wychodzę do garażu, świeżo nabyty pancerz okazał się nieco za długi więc zacząłem poprawiać jego linię. I w tym momencie zauważam pęknięcie ramy w okolicach główki: https://picasaweb.google.com/miskov17/Canyon# poinformowałem o tym sprzedawcę, był skłonny oddać mi 1000zł + 50zł wysyłkę. Nie było żadnych problemów, umówiliśmy się, że dostarczę ramę osobiście do Rawicza, on mi da pieniądze (razem z kosztami przejazdu 1100zł) i wszystko skończy tak jak skończyć się powinno. Za Gostyniem odbieram telefon, okazuje się, że sprzedający zmienił zdanie i nie odda mi pieniędzy bo poprzedni właściciel ma kwit z serwisu, gdzie rower przeszedł przegląd i wyjeżdżając z niego był na milion % sprawny. Po krótkiej dyskusji kończę rozmowę, w Rawiczu dokańczamy spór, bez skutku. Oznajmiam go, że jeśli tu nie da mi pieniędzy, wkroczymy na drogą prawną, przytaknął i na tym skończyła się nasza współpraca. Fakty wyglądają tak: - transakcja przebiegła na odległość (dogadanie się przez tel/gg, kasa przelana przez internet) - od odbioru osobistego do wykrycia pęknięcia nie minęło 48h - odbiór osobisty nie ma znaczenia, dodatkowo była to późna pora i widocznosć nie była tak dobra jak w dzień - deklaracja o oddaniu 1050zł niespełniona (koszty paliwa mi oddał) - stery nie były ruszane (miski nie wybijane/wbijane) - rama nie była jeżdżona - sprzedawca nie wie czy sprzedał mi uszkodzoną ramę Jego argumenty: - odebrałem ramę osobiście i widziały gały co brały: j/w - kupiłem ramę sprawną bo on na niej jeździł: to, że ją użytkował nie oznacza, że była w 100% sprawna - poprzedni właściciel zrobił pełny przegląd roweru i ma dostarczyć potwierdzenie z serwisu, że rower wyjechał sprawny: mój sprzedawca zapomniał "tylko", że on także użytkował rower, w warunkach podwyższonego zużycia (góry). Dodatkowo co mnie obchodzi poprzedni właściciel? Już nie podważając istoty takiego kwitku, wiemy jak wygląd "przegląd" roweru - nie kazał mi przelewać kasy więc nie kupiłem przez internet/na odległość: w takim razie po co podawał mi numer konta? - nie wierzy mi, że na nim nie jeździłem: nie dziwię mu się, ale z drugiej strony czas między odebraniem a poinformowaniu o pęknięciu był bardzo krótki. Moim następnym krokiem jest zaciągnięcie opinii u rzecznika praw konsumenta, niestety dopiero w poniedziałek mogę tam pojechać. Zdjęcia wklejam poniżej, wyraźnie widać na nich, że aluminium posiada odznaki korozji. Na podstawie tego można stwierdzić, że pęknięcie powstało jakiś czas temu, na pewno dłuższy niż 2.5 dnia jakie dzielą mnie od zakupu. Temat napisałem aby zaczerpnąć od Was opinii co w takiej sytuacji zrobić, sprzedawca nie jest skłonny do porozumienia a wszystkie fakty wypiera kwitkiem z serwisu (którego na oczy nie widziałem) oraz "zmianą zdania". https://picasaweb.google.com/miskov17/Ca...895994162, końcowe fotki są w wysokiej rozdzielczości. |
|||
|
09.07.2011, 18:42
Post: #2
|
|||
|
|||
|
RE: pęknięta rama - jak dochodzić swoich praw?
Powodzenia w tej sprawie, faktycznie widać że ruda zajeła się tymi pęknięciami czyli powstały dużo wcześniej
|
|||
|
09.07.2011, 22:02
Post: #3
|
|||
|
|||
|
RE: pęknięta rama - jak dochodzić swoich praw?
Zastanawiam się tylko, czy dowód przelewu jest wystarczającym dowodem jeśli chodzi o pociągnięcie sprawy pod rzecznika konsumenta czy nawet wyżej, do sądu.
Kiedyś przechodziłem boje z gościem, od którego kupiłem normalnie przez sklep, akwarium. Mimo, że miałem rację, że zaangażowałem rzecznika konsumentów, który zajął się mediacją, to niestety nic z tego nie wyszło. Rzecznik polecał mi pójść do sądu. Zabrakło mi determinacji i machnąłem ręką. To był 2008 i chodziło o trochę więcej niż 300 pln. Mam nadzieję, że Tobie nie zabraknie determinacji. Trafiłeś na cwaniaka. Współczuję. Powodzenia!!! http://www.zachody.pl / PSN: KuFeL78 / http://blog.ku-fel.com http://akwarium.mobi / skype:kufel78 / KuFeL@Cyklopedia.pl |
|||
|
10.07.2011, 08:25
Post: #4
|
|||
|
|||
|
RE: pęknięta rama - jak dochodzić swoich praw?
Potwierdzenie przelewu jakimś tam dowodem jest, z resztą druga strona otwarcie przyznaje się do transakcji więc problemów nie powinno być.
|
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|





